Nietypowy fakt z życia Izabelli M. nr 2
Izabella urodziła sie z pępowiną wokół szyi
Nietypowy fakt z życia Izabelli M. nr 3
Chomik Izabelli zginął śmiercią lotnika na lampie.
Nietypowy fakt z życia Izabelli M. nr 4
Izabella sama skręca meble z Ikei.
Nietypowy fakt z życia Izabelli M. nr 5
Izabella otrzymała swoje prawo jazdy po 4 godzinach nauki.
Nietypowy fakt z życia Izabelli M. nr 6
Izabella uwielbia zapach świeżego prania.
Nietypowy fakt z życia Izabelli M. nr 7
Izabella została zatrzymana na granicy w białoruskim więzieniu z powodu braku właściwych dokumentów.
Nietypowy fakt z życia Izabelli M. nr 8
Izabella w Tunezji szukała parkingu wielbłądów.
Nietypowy fakt z życia Izabelli M. nr 9
Izabella ma alergię na oliwki, ale nie na oliwę z oliwek.
Nietypowy fakt z życia Izabelli M. nr 10
Izabella była ostrzyżona na łyso dla wzmocnienia włosów w wieku 2 lat
Nietypowy fakt z życia Izabelli M. nr 11
Izabella wyrzucała niedojedzone kanapki do wazonu.
Nietypowy fakt z życia Izabelli M. nr 12
Izabella uwielbia gadżety.
Nietypowy fakt z życia Izabelli M. nr 13
Izabelli niania straszyła ją że dostanie lanie plastikową szabelką - po szlachecku
Nietypowy fakt z życia Izabelli M. nr 14
Izabella nienawidzi jazdy na kolejce górskiej.
Nietypowy fakt z życia Izabelli M. nr 15
Pełne nazwisko Izabelli to MIKOŁAJCZAK.
Nietypowy fakt z życia Izabelli M. nr 16
W Tunezji chciano ją kupic za 100 wielbłądów.
Nietypowy fakt z życia Izabelli M. nr 17
Izabella uwielbia pakowanie prezentów.
Nietypowy fakt z życia Izabelli M. nr 18
Izabella jest "nocnym Markiem".
Nietypowy fakt z życia Izabelli M. nr 19
Izabella ma malutkiego pieska Yorka - Laylę
Nietypowy fakt z życia Izabelli M. nr 20
W wieku 8 lat spóźniła sie na samolot w Londynie i sama przebukowała bilet.
Nietypowy fakt z życia Izabelli M. nr 21
Izabelli ulubione kwiaty to konwalie.
Nietypowy fakt z życia Izabelli M. nr 22
Izabella jako dziecko napisała nowelę, w której Michael Jackson sie jej oświadczył.
Nietypowy fakt z życia Izabelli M. nr 23
Izabella w Japonii zjadła trującą rybę - pomoc przyszła na czas...
Nietypowy fakt z życia Izabelli M. nr 24
Mała Izabella uwielbiała jeść nad morzem truskawki z piaskiem.
Nietypowy fakt z życia Izabelli M. nr 25
Izabella ma częste problemy ze sprzętami elektronicznym - nie wytrzymują jej pola.
Nietypowy fakt z życia Izabelli M. nr 26
Izabella ma lęk wysokości
Nietypowy fakt z życia Izabelli M. nr 27
Izabella uwielbia swój szlafrok w różowe słonie
Nietypowy fakt z życia Izabelli M. nr 28
Izabelli przez wszystkie lata towarzyszyła maskotka "pies podróżny"
Nietypowy fakt z życia Izabelli M. nr 29
Izabella uwielbia obciachowe ciepłe kapcie.
Nietypowy fakt z życia Izabelli M. nr 30
Izabella zapisuje wszystko na malych karteczkach.
Nietypowy fakt z życia Izabelli M. nr 31
Izabella mówiła mamie co ma mówić na wywiadówce.
Nietypowy fakt z życia Izabelli M. nr 32
Izabella w zimie owija się 2 metrowym szalem.
Nietypowy fakt z życia Izabelli M. nr 33
Dzieci w szkole nazywaly Izabellę - Robokop z powodu wielu dziwnych aparatów na zęby które nosiła.
 

Biografia

 

Napisane przez Dorotę Szelagowską

Los Angeles – 30 Października 2007 roku. Iza powoli stąpa po czerwonym dywanie. Sukienka lśni w błyskach setek fleszy i choć ledwo może w niej oddychać, z jej twarzy nie znika uśmiech. „Izabella, Izabella here! " – pada ze wszystkich stron. Jeszcze 10 lat temu miałaby pewien problem z umiejscowieniem tego „here“, ale dziś zgrabnie obraca się, precyzyjnie pozując do zdjęć, które maja promować jej ostatni film, pojawiajac się jutro we wszystkich ważniejszych gazetach. Jej amerykański sen się spełnił. Film za filmem, rola za rola powoli wdrapuje się na czubek świata. Walizka zawsze otwarta czeka na następną podróż na następny plan, festiwal filmowy czy sesję zdjęciową. Agentka dzwoni kilkanaście razy dziennie – scenariusze do przeczytania, prośba o wywiad czy nagranie w studiu. Wieczorem wracając z przyjęcia, rzuca obcasy w kąt i robi sobie herbatę z cytrynką i cukrem. I kiedy nikt nie patrzy – po prostu tęskni. I choć zdaje sobie sprawę, że w Polsce nie mogłaby osiągnąć tego, co w Hollywood, jest rozdarta. Nic na to nie może poradzić. Chce po prostu wygadać się mamie, patrząc w oczy bez pośrednictwa skypowej kamery, pobawić z bratanicą albo przytulić do chłopaka. Ale jest dzielna, inaczej nie byłaby tu, gdzie jest.

Iza urodziła się w1981 roku w Łodzi. I choć po drodze zaplątała się w pępowinę (być może wyczuwając, że bycie niemowlakiem w stanie wojennym nie będzie należeć do przyjemności), 21 stycznia o 3:15 cała i zdrowa przyszła na świat.

Jej rodzice – aktorzy: Grażyna Dyląg I Aleksander Mikołajczak, wyznawali zasadę, że dzieci powinny być zawsze blisko nich, stąd Iza razem ze swoim starszym bratem Sebastianem wychowywali się na scenie i w garderobach polskich teatrów.

Dorastanie w rodzinie artystów trochę wynagradzało koszmar szarej rzeczywistości tamtych lat, ale Iza znalazła jeszcze inny sposób na ucieczkę do lepszego świata: taniec. W poważnym wieku 4 lat oświadczyła, że jedyne o czym marzy to zostać baletnicą. I wszyscy wiedzieli, że nie żartuje.

Ponieważ szkoła baletowa otwierała swe podwoje dopiero dla dzieci 10-letnich, Iza rozpoczęła edukację w Szkole Muzycznej im. Fryderyka Szopena w klasie fortepianu. Przez trzy lata Iza po kilkanaście godzin dziennie obcowała z muzyką, ale jedyne ruchy, na które mogła sobie pozwolić to taniec dłoni po klawiaturze z prostymi plecami i pośladkami sztywno wbitymi w stołek. Nie było łatwo usiedzieć, gdy całe ciało rwało się do tańca – odbijała to sobie wieczorami, codziennie przygotowując się do egzaminów do szkoły baletowej. I w końcu nadszedł ten dzień.

I tu kiedy wszystko powinno potoczyć się jak w bajce- wytrwałość powinna zostać nagrodzona, marzenia się spełniają itp. komisja wylała na Izę kubeł zimnej wody. Owszem przeszła do trzeciego etapu, ale jest, jakby to powiedzieć...za mało giętka.

Jednogłośnie zdecydowano jednak, że ze względu na ogólny artystyczny talent Izy i jej upór (napisała list do dyrektora szkoły błagając o szansę), zostanie przyjęta na sześciomiesięczny okres próbny. Jej mama już wtedy zdawała sobie sprawę z czym to się wiąże- była przerażona.

Od tamtej pory Iza ćwiczyła jeszcze więcej. Codziennie. W szkole, w przerwach w domu, w nocy i rano. Co nie było proste, bo zajęcia rozpoczynały się o 7:30 i trwały do 19. Woźne szkolne przyzwyczaiły sie do sobotnich wizyt Izy z magnetofonem i pointami pod pachą. Po próbnym półroczu Iza została oficjalnie przyjeta. I zrozumiała, że jak chce, może wszystko, każdym kosztem.

Cztery lata później, podczas wakacyjnych warsztatów tanecznych, Izę wypatrzył amerykańskich choreograf. Zaproponował wyjazd do Nowego Jorku na stypendium.

Propozycja godna uwagi - czy 14-letnia baletnica z Polski poradzi sobie na Broadwayu?

Iza wiedziała że nie ma wyjścia – wyzwanie było warte nawet przerwania szkoły i zostawienia dotyczczasowego życia. Razem z mamą wsiadły w samolot i poleciały do Nowego Yorku.

Mieszkanie w Harlemie, w którym Iza miała spędzić następne dwa lata nie było zachwycające, jednak decyzja o szukaniu czegoś „przyjaźniejszego“ zapadła dopiero po tym, gdy dwa piętra niżej znaleziono ciało kobiety: „przyczyna zgonu-niewyjaśniona“. Jednak sam fakt w zupełności wyjaśniał dlaczego natychmiast należało się stamtąd wyprowadzić. Zbiegło się to w czasie z zupełnie inna zmianą: nauczyciele z broadwayowskiej szkoły zaproponowali, by Iza spróbowała dostać się do SAB (School of American Ballet) jednej z trzech najlepszych szkół na świecie. Jak się można łatwo domyślić- zaryzykowała.

Po egzaminie mama Izy została wezwana do gabinetu pani dyrektor i usłyszała pytanie: „Kiedy ją może Pani przywieżć?“. Problem był w tym, że Iza była już „przywieziona“ i ze względów finansowych powrót do Polski i kolejny lot kompletnie nie wchodził w grę. I tak w oczekiwaniu na miejsce w przyszkolnym kampusie Iza rozpoczęła szkołę i zamieszkała w...klasztorze. Hiszpańskie zakonnice charakteryzowały się głównie tym, że nie mówiły w żadnym innym języku niż hiszpański i nie znosiły sprzeciwu. Przez półtora mięsiąca Iza zrywała się z zajęć by przed „godziną policyją“ zdążyć zamknąć się w swoim kilkumetrowym pokoiku pełnym metalowych sprzętów, które mama przed wyjazdem do Polski bezskutecznie próbowała ozdobić gadżetami naprędce kupionymi w Macys. Pewną niedogodność stanowili również złodzieje, którzy uwielbiali wystawać pod murami czekając na łatwy łup.

Po 45 dniach Iza zamieszkała w kampusie. To był szczęśliwy dzień.

Przez dwa i pół roku wszystko szło jak z płatka. No prawie. Iza poza nauką musiała zarabiać np. na baletki i pointy (60 $ jedna para na tydzień). Sprzątała w studiach tanecznych, sprzedawała baterie na ulicy przy Times Square i trenowała kilkanaście godzin dziennie, siedem dni w tygodniu. Ciało tego nie wytrzymało. Kontuzja kręgosłupa, po której posłuszeństwa zaczęły odmawiać również kolana i kostki. Mały koniec świata. Po raz pierwszy coś nie zależało od niej. Nie była w stanie wygrać z bólem. Wróciła do Polski i wiedziała że już nie zatańczy.

Z depresji wyrwała ją propozycja zagrania w telewizyjnym filmie „Litwo Ojczyzno moja“ w reżyserii Tadeusza Bystrama. Podczas zdjęć Iza nieoczekiwanie zrozumiała, że aktorstwo jest w stanie załatać dziurę w jej sercu, jaka powstała po tańcu.

Cztery miesiące po opuszczeniu Nowego Jorku znów była w samolocie. I co dziwne czuła jakby leciała do domu, wiedziała że tym razem musi się udać... Choć jej serce zawsze będzie w Polsce, przyrzekła sobie, że jeżeli wróci to tylko na swoich własnych warunkach.

Zaraz po przylocie do NY rozpoczęła studia w The Lee Strasberg Theatre and Film Institute oraz zatrudniła się jako modelka w agencji Q models. Szybko jednak zrozumiała, że szkoła i doświadczenie to jedno, ale żeby zacząć grać w filmach musisz mieć agenta, a agenci mieszkaja w Los Angeles. Wiedziała, co musi zrobić. Był 1999 rok.

Od tamtej chwili Iza zagrała w kilkunastu produkcjach, były lepsze momenty jak ten, kiedy zobaczyła swoją kilkudziesięciometrową postać wiszącą na Sunset Bulwar na plakacie pierwszego filmu "Coyote Ugly" ("Wygrane Marzenia") jak i te gorsze, kiedy tygodniami czekała na telefon od agenta.

Jednak Iza nie czeka, żeby cud spadł z nieba, sama szuka projektów i je nawet sama produkuje, pukając od drzwi do drzwi, aż ktoś w końcu otworzy. Film "Bye-Bye Blackbird" ("Na Trapezie") udowodnił, że nawet lęk wysokości nie zatrzyma jej marzeń- Iza przeszła 3-miesięczny trening na trapezie, aby wiarygodnie latać jako "Alice".

Dwa lata temu zagrała główną rolę w drugiej części filmu "Save the Last Dance" ("W Rytmie Hip Hopu 2" ) – historii o baletnicy, która wbrew przeciwnościom postanawia tańczyć taniec nowoczesny. Pewien rozdział się zamknął – jej życie zatoczyło koło, a zewsząd posypały się propozycje. Od dwóch lat kręci film za filmem, udziela wywiadów, pozuje, promuje, pisze piosenki, szuka domu, jeździ do Polski (zawsze na własnych warunkach) i tęskni.... Powinna to sobie wpisać w cv – " umiem naprawdę świetnie tęsknić"...

 
© Izabella Miko 2007-2009
100% by true.pl