rozmawia: Maciej Wesołowski
CKM: Jesteś przebojowa?
In Miko: Myślę, żę tak. Żeby osiągnąć coś w Stanach, trzeba być przebojowym, mieć dużą silę przebicia. Trzeba też bardzo dużo pracować.
CKM: Jakie jeszcze cechy są potrzebne, by zrobić karier? w Ameryce?
Iza: Myślę, żę 40 procent to talent. 10 - uroda. 20 - szczęście. 10 - układy i 20 - praca. Poza tym na pewno trzeba mieć “coś". Ale myślę, że wszystkie Polki mają w sobie coś interesującego. I dlatego teraz tak dobrze im idzie, tu w Stanach. Wiele dziewczyn robi naprawdę duże kariery, np. jako modelki.
CKM: O Hollywood często mówi się z ironią jako o targowisku próżności. Miałaś już okazję doświadczyć, co to oznacza?
Iza: Tak. i jest to jeden z powodów, dla których nie mieszkam na stałe w Los Angeles. Wolę mieszkać w Nowym Jorku, gdzie życie jest bardziej normalne i realne. W Los Angeles jeśli nic pracujesz, każdy od razu o tym wie. To tak. jakbyś miał napisane na samochodzie Jestem przegrany". W Hollywood człowiek wart jest tyle. ile anjbła, jak często jest zatrudniany, itd. Tam nic ma innego życia. Nikogo tam nie obchodzi, jaki naprawdę jesteś i czym się interesujesz.
CKM: Dosc przerażająca wizja.
Iza: Ale to prawda. Wielu z łych ludzi jest rzeczywiście bardzo próżnych. Zdarzają się takie sytuację, że - załóżmy - siedzi aktor na planie i mówi. że nic zagra, dopóki nie dowiozą mu lodów orzechowo-pistacjowych ze Szwajcarii. I nikt nie zaprotestuje, te lody rzeczywiście przyjadą.
CKM: Doświadczyłaś już jakichś nieprzyjemnych sytuacji w kontaktach z gwiazdorami?
Iza: Oczywiście, na przyjęciach zdarza się. że ktoś mnie na przykład niezbyt elegancko podrywa. Ale to nic jest duży problem. Natomiast spotkałam się już z paskudnym atakiem amerykańskiej prasy. Na plotkarskiej kolumnie jednej z gazet napisano, że podczas sesji zdjęciowej przy okazji filmu „Wygrane marzenia" Tyra Banks była bardzo zirytowana zachowaniem Izabelli Miko. która brała dragi, piła i tańczyła na stole. To było absurdalne, ponieważ mam dopiero 19 lat i nikt tutaj nic odważyłby się podać mi alkoholu. I to mnie strasznie zabolało.
CKM: Słyszałem, że podczas kręcenia .Wygranych marzeń", gdzie grasz barmankę, miałaś nawet kłopoty z odróżnieniem tequili od whisky?
Iza: Tak. dokładnie. Musiałam od podstaw uczyć się nazw alkoholi i tego. co lejc się do jakiego kieliszka lub kufla. CKM: A lepsza strona Hollywood? Iza: Sympatyczne jest dostawanie listów od fanów. To bardzo miłe. ponieważ dopiero wtedy czuję, że ktoś docenia to. co robię. To miłe. że ludzie piszą mi swoich osobistych sprawach: o tym. że mają dwójkę dzieci, że lubią komputery, czy coś jeszcze innego.
CKM: Cammie, którą grasz w “Wygranych marzeniach", jest zamiłowaną flirciarą. Czy prywatnie też masz coś z tej postaci?
Iza: Na pewno. Lubię flirtować, lubię kokietować mężczyzn. To mnie bawi. ale też bardzo pomaga: przydaje się na planie. Mam też dużo z radości życia tej dziewczyny, ale na pewno nie jestem aż tak naiwna jak ona. Ona nachylając się nad barem, dziwi się: .dlaczego oni tak na mnie patrzą?".
CKM: Ty wiesz, dlaczego patrzą na ciebie?
Iza: (śmiech) Chyba wiem.
CKM: Czy hollywoodzcy bonzowie i gwiazdorzy też na ciebie “tak" patrzą?
Iza: Może. czasami... Aleja wtedy uśmiecham się, robię wielkie oczy...
CKM: Nie robisz im żadnych złudzeń?
Iza: Nie. Mam już chłopaka.
CKM: A którego gwiazdora wspominasz najmilej?
Iza: Bruce Willis. Mel Gibson... Zaimponował mi też Fred Durst z grupy Limp Bizkit. Facet wygląda, jakby to powiedzieć, dość osobliwie... (...)